Tatuś, ja chcę zawsze mieć jakieś pieniądze

konta
Jakiś czas temu moja córka kupiła sobie wymarzonego ferbusia (to temat na oddzielny artykuł). Zbierała na niego długo. Trwało to kilka miesięcy a Jagoda pozostawała nieugięta w swoim celu. Dla żywiołowej siedmiolatki było to poważne wyzwanie. Pewnego pięknego dnia zgromadziła wreszcie 120zł (na taką kwotę mówiącego futrzaka wyceniła znana sieć sklepów z zabawkami).

Oczywiście natychmiast musieliśmy jechać i kupić ferbusia. W tym momencie córka uświadomiła sobie, że z jej skarbonki znikną wszystkie, absolutnie wszystkie pieniądze, które z takim trudem gromadziła. Na twarzy pojawiła się mała podkówka. Ostatecznie kosmatego stworka zamówiliśmy na portalu aukcyjnym za niecałe 100zł i córce pozostały pewne oszczędności co przyjęła z wyraźną ulgą. Zaraz po całej transakcji, na kilka dni przed dostawą kuriera, padło bardzo ważne zdanie „Tatuś, ja chcę zawsze mieć jakieś pieniądze”.

W tym miejscu ważna jest uwaga. Wychowujemy nasze dzieci z zachowaniem zasady:

Pieniądze nie są najważniejsze. Pieniądze są bardzo ważne w tych obszarach naszego życia gdzie można ich użyć i zupełnie nie ważne tam gdzie nie można ich użyć.

Mając pieniądze możemy sprawić sobie lub innym przyjemność, możemy kupić sobie zabawkę, możemy pójść do kawiarni, możemy kupić jedzenie czy zapłacić za wizytę u dentysty. Za pieniądze nie kupimy jednak miłości, przyjaźni i wielu innych rzeczy, bez których trudno mówić o szczęśliwym życiu.

Od ważnego zdania minął miesiąc. W między czasie powstał nowy cel oszczędzania – sztaluga malarska i ogromy zestaw pasteli. Oszczędności przybywały powoli. Wczoraj pojawiły się poważne przychody. Sprzedaliśmy rower, z którego Jagoda wyrosła (ten temat zasługuje na oddzielne rozwinięcie). Umowa była taka, że połowa pieniędzy miała być dla córki a druga połowa miała być przeznaczona na nowy rower. Do skarbonki powinno więc wpaść sporo, może nawet wystarczająco aby kupić wymarzoną sztalugę i pastele. Radość była ogromna.

Rozmawiając wieczorem wróciliśmy do bardzo ważnego zdania sprzed miesiąca: „Tatuś, ja chcę zawsze mieć jakieś pieniądze”. W tym momencie moja córka mnie zaskoczyła. Zamiast jak do tej pory szykować się na zakupy choćby była 21:45, zaczęła się zastanawiać nad tym jak kupić wymarzone rzeczy ale jednak zatrzymać jakąś gotówkę przy sobie. Dyskusja była długa. Ostatecznie stanęło na tym, że potrzebne jej są trzy rodzaje pieniędzy:

  • niewielka kwota na przyjemności (słodyczka w sklepie, guma do żucia, itp.)
  • zasadnicza część pieniędzy zbierana na określony cel – obecnie sztaluga i zestaw pasteli
  • część pieniędzy która jest zawsze

W ten sposób moja córka pierwszy raz zarządziła swoimi pieniędzmi dzieląc je wg własnego uznania na 3 „skarbonki” które nazwaliśmy:

  • przyjemność
  • plastyczne
  • na zawsze

Jagoda powiedziała też, że pieniądze ze skarbonki „na zawsze” mogą być wydane tylko w bardzo, bardzo ważnych okolicznościach (cytuję: „na pewno nie na gazetkę Barbie” :) ). Ostatecznie nie wyruszyliśmy na późnowieczorne zakupy choć do skarbonki „plastyczne” została wrzucona największa kwota. Czekamy aż zawartość jeszcze trochę urośnie.

P.S.
Jestem zwolennikiem teorii „uczmy dzieci tego czego w danej chwili chcą się uczyć, co je interesuje”. Obstawiałem, że moja córka zainteresuje się pieniędzmi w wieku 9-10 lat. Widać, że czas zacząć wcześniej :).

Brak komentarzy

Dodaj nowy komentarz