Zadanie domowe – lekcja codziennego życia

lista-zakupow1
Rodzice często skarżą się, że ich dzieci nie znają wartości pieniądza, że „nie zdają sobie sprawy ile to wszystko kosztuje”.

Dlaczego tak się dzieje? Wg mnie dlatego, że to my, rodzice odebraliśmy im szansę na zbudowanie tej umiejętności. Zabraliśmy im możliwość decydowania o tym co będzie kupione i za ile. Jasne, decydują o tym jakie wybrać płatki czy przekąski do szkoły, ale czy porównują przy tym ceny produktów? Już słyszę odpowiedź: "A kiedy niby mam mieć na to czas? Zakupy w markecie to już koszmar sam w sobie."

Gdy moje warsztaty zarządzania pieniędzmi liczyły tylko 4 dzieci dałem im zadanie. Miały kupić dwa zeszyty na notatki. Zeszyty miały być dowolne, warunek był jeden. Muszą być kupione za własne pieniądze. Okazuje się, że świadomość „ile to wszystko kosztuje” objawiła się błyskawicznie. Zanim zajęcia się skończyły już pojawiły się pytanie czy konieczne są dwa zeszyty, czy nie mógłby być jeden zapisywany z dwóch stron.

To jak jest z tym czasem? Rzeczywiście mamy go mało. Jeśli się spieszę, wolę dzieci na zakupy nie brać. Ale są takie dni kiedy jest luźniej. Przed feriami dałem rodzicom moich uczniów zadanie domowe:

Proszę wybrać się z dzieckiem na zwykłe, codzienne zakupy. Najpierw zaplanować wspólnie listę potrzebnych produktów i poprosić dziecko o oszacowanie ile te zakupy będą kosztowały. Następnie ze sporym zapasem czasu wybrać się na te zakupy i pozwolić dziecku zdecydować jakie produkty wybierze zwracając uwagę na jakość i cenę. Warto wziąć kalkulator i na bieżąco podsumowywać to co już znalazło się w koszyku odnosząc do kwoty pierwotnych szacunków. Mogę się założyć, że w którymś momencie padnie zdanie "Nie wiedziałem/łam, że to wszystko tyle kosztuje" :).

Zadanie oczywiście sam też postanowiłem zrealizować razem z moim 10 letnim synem. Zrobiliśmy listę. Ponieważ planowaliśmy wyjazd na ferie zakupy nie były duże ale trochę się zebrało. Maksymilian oszacował zakupy na 80zł. Zapomnieliśmy o wędlinie więc po poprawce wyszło 87zł.

lista-zakupow2

No to ruszamy na zakupy. Pierwsza decyzja: to do jakiego sklepu jedziemy? "- Najlepiej żeby dało się wszystko kupić w jednym miejscu i żeby było w miarę blisko". Padło na Biedronkę. Maks wybrał tańszy sos pesto za 4,85 zamiast promocyjnego Barilla za ponad 7zł. Stwierdził, że ten, który znamy jest dość dobry i nie ma co przepłacać. Dużym zaskoczeniem okazała się cena wina. Z półki wybrałem dwa, przy których ceny nie było. Sprawdziliśmy na czytniku - pierwsze kosztowało 30zł. Maks wytrzeszczył oczy. "- To nie ma szans żebyśmy się zmieścili w 87zł. Myślałem, że wino kosztuje 5-6zł". Nie  tłumaczyłem oczywiście, że są też wina w tej cenie tylko przeznaczone dla innej grupy docelowej :). Pozostaliśmy przy dobrym, wytrawnym czerwonym winie za 15zł. Bilans przy kasie: 75zł a w siatkach brakuje jeszcze wędliny, chemii do zmywarki i żelu pod prysznic.

Obraliśmy kurs na sprawdzony sklep mięsny i Rossmann, który znajdował się tuż obok. Wędliny nie zaskoczyły. Zakupy były drobne. Dużo czasu spędziliśmy natomiast przy półce „zmywarkowej” w Rossmannie. Okazało się, że opakowania są w bardzo różnych cenach, różna ilość pastylek i różny poziom zaawansowania technologicznego. Ostatecznie  zdecydowaliśmy się skorzystać z dużego promocyjnego opakowania, które dawało średnie pastylki w bardzo dobrej cenie. Na koniec jeszcze szybka wizyta w piekarni (tam były najlepsze bułki na hamburgery)

Podsumowanie:
Zakupy miały kosztować 87zł. Kosztowały 109,49 przy czym nie udało się kupić płynu do zmywarki. Powinny się więc zamknąć kwotą ok. 130zł. Mój syn pomylił się więc jedynie o 50%. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem. Obstawiałem raczej 100%. Jeśli chodzi o szacowanie czasu to tym razem ja poległem. Zakupy zajęły prawie 50% więcej czasu niż planowałem ale było warto.

Na koniec ciekawostka i ważna lekcja na przyszłość. W Biedronce Maks chciał mnie jeszcze „naciągnąć” na jakąś słodyczkę ale spojrzał na listę i powiedział: „Skoro mamy się zmieścić ze wszystkim w tym 87zł to może lepiej nie”. Są tacy panowie, którzy bez listy od małżonki nie są w stanie zrobić przyzwoitych zakupów. Są tacy co list nie cierpią i mają wszystko w głowie. Prawda jest taka, że lista bardzo często uchroni nas przed pokusą zrobienia większych zakupów niż trzeba.

Brak komentarzy

Dodaj nowy komentarz